O Janku (Janie) z Czarnkowa i o jego Kronice więcej można poczytać chociażby w Wikipedii. W tym miejscu zwróćmy jedynie uwagę, że dzieło to powstawało najprawdopodobniej w latach 1377-1384 i obejmuje okres od 1370 do 1384 roku oraz opisuje wydarzenia, których Janko był świadkiem lub znał je z relacji osób w nich uczestniczących. Zachowało się w dziewięciu (lub dziesięciu) piętnastowiecznych odpisach. A jak to z odpisami bywa, po drodze mogło zmienić się to i owo. Dlatego autor Monumenta Poloniae historica (Pomniki dziejowe Polski) przed publikacją tekstu Kroniki porównał dziewięć rękopisów ją zawierających (a i tak podobno ta edycja tekstu nie była idealną). Zaczniemy właśnie od niej – komu nie po drodze z łaciną, niech od razu przewinie kawałek dalej w dół, do tłumaczenia na język polski.
Monumenta Poloniae historica, tom 2, wydał August Bielowski, Lwów 1872
Na podstawie wersji cyfrowej z Kujawsko-Pomorskiej Biblioteki Cyfrowej (dostęp 18 stycznia 2023 roku); w przytoczonych fragmentach zachowano oryginalne przypisy.
strony 684-685
41. De impugnatione municipii Czlopa [1].
Demum anno praedicto Swanthoborius dux de antiqua Stetyn cum Stargardensibus et aliis civitatibus multorum robustorum manu collecta cum equitibus et curribus ad Czlopense municipium veniens, illud manu forti impugnavit taliter, quod ab hora tertiarum fere usque ad horam vesperorum illud expugnando, impugnare non cessavit. Nam quia fossata municipii praedicti siccata fuerunt, idcirco sicco pede et nullo prohibente illa numerosa armatorum multitudo usque ad plancas municipii pervenit, securibus et instrumentis aliis plancas scindere et rumpere viriliter adtemptantes; sed homines municipii, quamvis pauci, qui fuerunt intrinsecus, se pro viribus fortiter opponentes, ipsorum haerede, videlicet Johanne de Czarnkow judice Posnaniensi et Sandziwogio [2] ipsos ad repugnandum et resistendum exhortantibus, praedictos hostes tam potenter ictibus lapidum et sagittarum emissionibus impetebant, quod secedere cum non modica strage et laesione suorum sunt coacti. Sicque praefatus dux gravem laesionem in suis conspicatus treugas pacis usque in mane mediante Sulisszio de Wedel fieri ordinavit. Mane autem facto, cum treugae pacis expirassent, exercitum suum in duas partes dividens, villas in districtu Czlopensi consistentes jussit exuri et abscessit, necem suorum dolorose deplangens. Causa autem hujus impugnationis fuit haec quod quidam nobilis Sandziwogius de Wyr, castellanus Bninensis, tempore quodam Kazimiro duci Stetinensi, fratri germano Swanthoborii antedicti contra Ottonem marchionem Brandeburgensem auxilia praebuerat, per ipsum invitatus. Cui Sandziwogio Kazimirus dux praenotatus propter festinae mortis praecipitium damna habita et stipendia non resarcierat; quae etiam dux Swanthoborius frater Kazimiri ducis praemortui solvere protrahebat, unde ex hoc dominus Johannes judex praetactus veluti pro patruo suo et praecipue, quia homines ducis Swanthoborii cum aliis villam quandam Baloserbye dictam invaserant, ipsam totaliter depraedantes, praefato Swanthoborio duci guerram moverat, ipsius terras assiduis molestiis infestando. Qui dux de suorum potentia et multitudine confisus et credens, prout eidem erat suggestum, municipium Czlopense posse faciliter expugnare, quod expugnandum fuit aggressus. Quod se non attemptare maluisset; namque multa dampna in equis et captivis et plura in occisis exstitit perpessus. Post hoc tamen treugis pacis ordinatis praelibatis militibus tam pro debito quam pro damnis satisfecit.
strona 689
44. De vastatione terrae Swanthoborii ducis Stetinensis.
Item anno eodem circa diem sancti Nicolai [3] quidam equestres Janussii de Wedel, cui municipium Czlopense per Johannem judicem Posnaniensem et Vincentium fratres fuerat obligatum, congregato exercitu pedestrium de Thuczensi [4] et Czlopensi districtibus, invaserunt terram Swanthoborii ducis Stetinensis circa Pyrzicz et ipsam duobus diebus et duabus noctibus devastarunt. Et cum tertia die cum praeda et spoliis ad propria redirent, dux Swanthoborius praefatus cum hominibus patrui sui Warcislai ducis Novestetinensis ac civitatensibus de Stargrod et aliorurn praesidio suffultus, ipsos fuerat insecutus. Czlopenses vero et Thuczenses, licet fugere potuissent praeda dimissa, tamen cupiditate praedae nimia capti, acies suas instruentes aggressum ducis Swanthoborii intrepide praestolarunt. Sed dux praefatus multo fortiori et armato exercitu stipatus cum ipsis congreditur, ipsosque ultra trecentos quinquaginta debellat et prosternit, quorum centum aut citra in quodam stagno circa locum certaminis sito sunt per se ipsos necati.
To tyle z łaciny. Teraz od razu przeskoczmy do współczesnego tłumaczenia na język polski. Jego podstawą było tłumaczenie Józefa Żerbiłły z 1905 roku (przytoczone jeszcze niżej), poprawione przez Marka Kowalskiego i wydane w 1996 roku przez wydawnictwo Universitas. Wydania z kolejnych lat to tylko wznowienia, w których nie dokonano żadnych zmian w tekście. W zasadzie nie ma co tłumaczyć kontekstu opisywanych wydarzeń, zadbał o to autor kroniki i redaktor tego wydania. Przypomnijmy, że oba najazdy – Świętobora na Człopę i Człopian na ziemie Świętobora – miały miejsce w 1378 roku.
Kronika Jana z Czarnkowa, tłumaczył Józef Żerbiłło, opracowanie Marek D. Kowalski, Universitas, Kraków 1996
W przytoczonych fragmentach zachowano oryginalne przypisy.
strony 74-75
41 O oblężeniu miasta Człopa. Tegoż roku Świętobór, książę ze Starego Szczecina, zebrawszy, razem z mieszkańcami Stargardu i innych miast, wielką ilość silnych ludzi, podstąpił z końmi i wozami pod miasto Człopę i zaczął je gwałtownie oblegać, szturmując bez ustanku od tercji do nieszporów. Ponieważ fosy miasta wyschły, więc cała ta liczna rzesza orężnych suchą nogą, bez żadnych przeszkód, doszła aż do samego ostrokołu i odważnie rzuciła się ku niemu, aby go zwalić i zrąbać siekierami i innymi narzędziami. Atoli ludzie, znajdujący się wewnątrz miasta, chociaż ich było niewielu, dzielnie według sił swoich się bronili i zachęcani do obrony i stawienia czoła nieprzyjacielowi przez swego dziedzica, Jana syna Sędziwoja z Czarnkowa [5], sędziego poznańskiego, z taka silą rzucali w nieprzyjaciół kamienie i puszczali strzały, że ci z niemałą stratą ludzi zmuszeni byli ustąpić. Wobec dużych strat, książę Świętobór, za pośrednictwem Sulisza de Wedel zawarł rozejm do rana, nazajutrz zaś, po upływie zawieszenia broni, podzielił swe wojsko na dwie części i kazawszy spalić wsie, leżące w powiecie człopskim, odstąpił, żałośnie śmierć swoich ludzi opłakując. Powodem do tego najścia była okoliczność, że kiedyś pewien szlachcic, Sędziwój z Wir, kasztelan bniński, na prośbę Kazimierza, księcia szczecińskiego, rodzonego brata Świętobora [6], dał mu pomoc przeciwko Ottonowi, margrabiemu brandenburskiemu [7]. Ponieważ Kazimierz wkrótce potem umarł, nie zapłaciwszy mu ani żołdu, ani nie wynagrodziwszy strat poniesionych, Świętobór zaś, brat zmarłego księcia Kazimierza, również ociągał się z wypłatą, więc wspomniany sędzia Jan – niby to ujmując się za stryjem swoim Sędziwojem, głównie zaś dlatego, że ludzie Świętobora razem z innymi napadli na (jego) wieś Białoserbię i do szczętu ją spustoszyli – zaczął wojnę z księciem Świętoborem, niepokojąc ziemie jego nieustannymi napadami. Książę Świętobór, ufny w siłę i liczbę swego wojska i sądząc – jak weń wmawiano – że łatwo będzie mógł zdobyć miasto Człopę, przystąpił do oblężenia. Wolałby jednak tego nie czynić, gdyż poniósł wiele strat w koniach i zabranych do niewoli lub zabitych ludziach. Następnie zawarto zawieszenie broni i książę zadość uczynił wspomnianym rycerzom, tak co do długu, jak i co do strat.
strona 79
44 O spustoszeniu ziemi Świętobora, księcia szczecińskiego. Tegoż roku, około św[iętego] Mikołaja [8], jezdni ludzie Janusza de Wedel – któremu bracia Jan, sędzia poznański i Wincenty dali w zastaw miasto Człopę – zebrawszy piesze wojsko z powiatów tuczneńskiego i człopskiego, wtargnęli koło Pyrzycza do ziemi księcia szczecińskiego Świętobora i pustoszyli ją przez dwa dni i dwie noce. Gdy zaś trzeciego dnia z łupem i zdobyczą powracali do domu, wspomniany książę Świętobór, z ludźmi stryja swego, księcia nowoszczecińskiego Warcisława, wsparty przez mieszkańców Stargardu i innych, puścił się za nimi w pogoń. Człopianie i tucznianie, aczkolwiek porzuciwszy zdobycz mogli ujść, jednakże opanowani wielką chciwością, ustawili się w szyku bojowym i śmiało oczekiwali przybycia księcia Świętobora. Lecz książę, mając wojsko daleko silniejsze i lepiej uzbrojone, wpadł na nich, rozbił ich i przeszło trzystu pięćdziesięciu na miejscu położył, z których stu lub około tego sami się potopili na bagnach, niedaleko pola bitwy.
Dla porównania przytoczmy jeszcze pierwotne tłumaczenie Józefa Żerbiłły – ponownie rozdziały 41 i 44, ale w polszczyźnie z początków dwudziestego wieku.
Kronika Jana z Czarnkowa, archidyakona gnieźnieńskiego, podkanclerzego Królestwa Polskiego (1370–1384), tłumaczył i opracował Józef Żerbiłło, Warszawa 1905
Na podstawie wersji cyfrowej ze strony Wikiźródła (dostęp 18 stycznia 2023 roku); w przytoczonych fragmentach zachowano oryginalne przypisy.
strony 81-82
41. O oblężeniu miasta [9] Człopy.
Tegoż roku, Świętobór, książę ze Starego Szczecina, zebrawszy, razem ze Starogrodzianami i mieszkańcami innych miast, wielką ilość silnych ludzi, postąpił z końmi i wozami pod miasto Człopę i zaczął je gwałtownie oblegać, szturmując bez ustanku od jutrzni do nieszporów [10]. Ponieważ rowy miasta wyschły, więc cała ta liczna rzesza orężnych suchą nogą, bez żadnych przeszkód, doszła aż do samego ostrokołu [11] i odważnie rzuciła się ku niemu, aby go zwalić i zrąbać siekierami i innemi narzędziami. Atoli ludzie, znajdujący się wewnątrz miasta, chociaż ich było niewielu, dzielnie według sił swoich się bronili i, zachęcani do obrony i stawienia czoła nieprzyjacielowi przez swego dziedzica, Jana Sędziwoja z Czarnkowa, sędziego poznańskiego, z taką siłą rzucali w nieprzyjaciół kamienie i puszczali strzały, że ci z niemałą stratą ludzi zmuszeni byli ustąpić. Wobec dużych strat, książę Świętobór, za pośrednictwem Sulisza z Wedla zawarł rozejm do rana; nazajutrz zaś, po upływie zawieszenia broni, podzielił swe wojsko na dwie części, i kazawszy spalić wsie, leżące w powiecie człopskim, odstąpił, żałośnie śmierć swoich ludzi opłakując [12]. — Powodem tego najścia była okoliczność, że kiedyś pewien szlachcic, Sędziwój z Wir, kasztelan bniński, na prośbę Kazimierza, księcia szczecińskiego, rodzonego brata Świętobora, dał mu pomoc przeciwko Ottonowi, margrabi brandenburskiemu; ponieważ Kazimierz wkrótce potem umarł, nie zapłaciwszy mu ani żołdu, ani odszkodowawszy strat poniesionych, Świętobór zaś, brat zmarłego księcia, również ociągał się z wypłatą, więc wspomniany sędzia Jan, — niby to ujmując się za stryjem swoim Sędziwojem, głównie zaś dlatego, że ludzie Świętobora razem z innymi napadli na (jego) wieś Białoserbję i do szczętu ją spustoszyli, — zaczął wojnę z księciem Świętoborem, niepokojąc ziemie jego nieustannemi napadami. Książę Świętobór, ufny w siłę i liczbę swego wojska, i sądząc — jak weń wmawiano, — że łatwo będzie mógł zdobyć miasto Człopę, przystąpił do oblężenia. Wolałby jednak tego nie czynić, gdyż poniósł wiele strat w koniach i zabranych do niewoli lub zabitych ludziach. — Następnie zawarto zawieszenie broni, i książę zadość uczynił wspomnianym rycerzom, tak co do długu, jak i co do strat.
strona 87
44. O spustoszeniu ziemi Świętobora, księcia szczecińskiego.
Tegoż roku, około Ś[więtego] Mikołaja [13], jezdni ludzie Janusza z Wedla — któremu bracia Jan, sędzia poznański i Wincenty dali w zastaw miasto Człopę, — zebrawszy piesze wojsko z powiatów tucznieńskiego i człopskiego, wtargnęli około Pyrzycza do ziemi księcia szczecińskiego Świętobora i pustoszyli ją przez dwa dni i dwie noce. Gdy zaś trzeciego dnia z łupem i zdobyczą powracali do domu, wspomniany książę Świętobór, z ludźmi stryja swojego, księcia nowoszczecińskiego Warcisława, wsparty przez mieszkańców Starogrodu i innych, puścił się za nimi w pogoń. Człopianie i Tucznianie, aczkolwiek porzuciwszy zdobycz, mogli ujść, jednakże opanowani wielką chciwością, ustawili się w szyku bojowym i śmiało oczekiwali przybycia księcia Świętobora. Lecz książę, mając wojsko daleko silniejsze i lepiej uzbrojone, wpadł na nich, rozbił ich i przeszło trzystu pięćdziesięciu na miejscu położył, z których stu lub około tego sami się potopili w bagnach, niedaleko pola bitwy [14].
Na koniec jeszcze jedna wersja tłumaczenia na język polski – tym razem z roku 1907, a której autorem jest B. M. Jaworski.
Kronika Janka z Czarnkowa, tłumaczył B. M. Jaworski, Lwów 1907
(pełen tytuł: Kronika Janka z Czarnkowa przetł[umaczona] w[edłu]g tekstu wyd[anego] przez Augusta Bielowskiego w drugim tomie „Monumenta Historica” przez B. M. J).
Na podstawie wersji cyfrowej z biblioteki Polona (dostęp 22 stycznia 2023 roku)
strony 51-52
41. Zdobywanie miasta Człopy.
Wreszcie w roku wymienionym Świętobor, książę na Starym Szczecinie, ze Starogrodzianami i innemi miastami, zebrawszy liczny zastęp tęgich ludzi i z końmi i wozami pod municypium człopeńskie podstąpiwszy, zdobywać je silnie począł tak, że od godziny tercyi aż do nieszporów je zdobywając, nacierać nie przestał. Ponieważ fosy miasta rzeczonego były suche, przeto mnogi tłum zbrojnych suchą nogą i bez żadnego oporu dostał się aż do samych blanków miasta, usiłując siekierami i innymi przyrządami bale przecinać i rozrywać. Lecz mieszczanie, którzy byli wewnątrz, chociaż w małej liczbie, opierali się mężnie, co sił starczyło, podczas gdy ich dziedzic Jan z Czarnkowa, sędzia poznański i Sędziwój zachęcali ich do walki i oporu, — i razili nieprzyjaciół tak potężnie kamieniami i strzałami, że ci zostali zmuszeni do ustąpienia z niepomierną stratą i poranieniem swoich. Wtedy wspomniany książę, zauważywszy ciężkie rany swoich ludzi, postarał się o zawieszenie broni aż do rana, za pośrednictwem Sulisza w Wedelu. Skoro zaś nastał ranek i gdy zawieszenie broni się skończyło, podzieliwszy swe wojsko na dwie części, wsi położone w obwodzie człopeńskim kazał spalić i ustąpił nad stratą swoich bolejąc żałośnie. Przyczyna zaś tego najazdu była taka, że niejaki szlachetnie urodzony Sędziwój z Wyru, kasztelan bniński, niegdyś Kazimierzowi, księciu szczecińskiemu, bratu rodzonemu wspomnianego Świętobora, udzielił posiłków przeciw Otto nowi, margrabi brandeburskiemu, przez tego Kazimierza wezwany. Temu Sędziwojowi książę Kazimierz, zaskoczony nagłą śmiercią, szkód doznanych i żołdu nie zapłacił, a z zapłaceniem tegoż także książę Świętobor, brat Kazimierza ociągał się, i z tego powodu Jegomość Jan, sędzia, tem dotknięty, niby w sprawie swego stryja, a szczególnie dlatego, że ludzie księcia Świętobora z innymi wieś pewną, zwaną Baloserbie napadli, łupieżąc ją całkowicie, przeciw rzeczonemu księciu Świętoborowi najazdy urządzał, ziemie jego ustawicznem dokuczaniem nękając. Ten książę zaufany w swą potęgę i wierząc, jak to w niego wmówiono, że municypium człopeńskie można będzie zdobyć, do zdobywania tegoż przystąpił. A wolałby był nie próbować, gdyż znaczne szkody w koniach, jeńcach a jeszcze więcej w zabitych poniósł. Potem jednak, po zawarciu pokoju wymienionym rycerzom tak to, co był winien, jako też za szkody wszelakie zadość uczynił.
strona 55
44. Spustoszenie ziemi Świętobora, księcia szczecińskiego. Tego samego roku także, koło św[iętego] Mikołaja, pewien oddział jazdy Janusza z Wedelu, którego pieczy miasto Człopa, przez braci Jana, sędziego poznańskiego i Wincentego było powierzone, zebrawszy pieszych z obwodów Tuczna i Człopy, najechali ziemię Świętobora, księcia szczecińskiego koło Pyrzycza i pustoszyli ją przez dwa dnie i dwie nocy. A kiedy dnia trzeciego ze zdobyczą i łupami do domu wracali, książę Świętobor z ludźmi stryja swego Warcisława, księcia nowoszczecińskiego, otrzymawszy pomoc od obywateli Starogrodu i od innych, gonił za nimi. Człopianie zaś i Tucznianie, chociaż mogli uciec porzuciwszy zdobycz, jednak uniesieni zbytnią żądzą posiadania łupów, sprawiwszy szyki, odważnie natarcia księcia Świętobora oczekiwali. Lecz książę otoczony wojskiem bitniejszem i lepiej uzbrojonem bitwę z nimi stoczył, więcej niż 350 pokonał i rozgromił, z tych zaś zaś około 100 w pewnem stawie niedaleko od miejsca walki zginęło.
[1] Człopa, później Słopą zwana, gniazdo pierwotne Czarnkowskich, w woj[ewództwie] pozn[ańskim] na granicy brandenburskiej.
[2] Imię tak Jana jak i Sędziwoja wymieniają tu wszystkie rękopisma; gdy atoli Jan był judex Posnaniensis i pisał się de Czarnkow, a Sędziwój pisał się de Wyr, jak to mówi niżej sam autor, na tej podstawie zmieniliśmy szyk wyrazów (…).
[3] 6 grud[nia] 1378 [roku].
[4] Tuczno miasto na północ [od] Człopy.
[5] Jan Czarnkowski h[erbu] Nałęcz, syn kasztelana nakielskiego Sędziwoja, podczaszy poznański (1367–1372), sędzia poznański (1377–1400). Ta można rodzina Czarnkowskich raczej nie ma nie wspólnego z autorem niniejszej Kroniki.
[6] Kazimierz III, ks[iążę] szczeciński (1368–1372) i jego brat Świętobór, ks[iążę] szczeciński (1372–1413), byli synami ks[ięcia] Barnima III.
[7] Otto V Leniwy, Wittelsbach, syn ces[arza] Ludwika IV, margrabia brandenburski (1365–1373), zm[arł] 15 listopada 1379. Kazimierz III szczeciński rozpoczął w 1371 roku wojnę przeciw Ottonowi, podczas której odniósł w następnym roku śmiertelną ranę.
[8] Ok[oło] 6 grudnia 1378.
[9] municypium.
[10] ab hora tertiarum fere usque ad horam vesperarum.
[11] ad plancas.
[12] Długosz 359.
[13] Przed 6 grudnia 1378 r[oku].
[14] Długosz 360.
Uzupełnij, skomentuj, wskaż błędną informację
Przejdź na profil strony na Facebooku
