Śmigłowiec w Człopie
Jakoś w pierwszej połowie lat 1990. w różnych miejscach (na pewno witryny sklepów) w Człopie pojawiły się plakaty (ogłoszenia) zachęcające do wzięcia udziału w lotach widokowych nad miastem, który miał być realizowany przy pomocy śmigłowca Mi-8 (lub jego odmiany Mi-17 – więcej o tym wiropłacie na Wikipedii). Zapewne któreś z przedsiębiorstw świadczących usługi lotnicze usiłowało w ten sposób podreperować swój budżet w ciężkich czasach pierwszych lat kapitalizmu. Wyznaczonego dnia na placu przy skrzyżowaniu ulic Paderewskiego i Zwycięstwa Wojska Polskiego faktycznie przyziemił (chyba biały) śmigłowiec, na którego pokład mogli wejść szczęśliwi posiadacze biletów (koszt był wysoki jak na tamte czasy). Pozostali mogli tylko przyglądać się z oddali na start maszyny. Kiedy to było, ile kosztował bilet, ile lotów wykonano, czy rzeczywiście widziałem start śmigłowca? Tego nie pamiętam. Ale na pewno tam byłem.
Wypadek radzieckiej ciężarówki wojskowej koło Glinianek
W połowie sierpnia 1988 roku na Osiedlu Leśnym gruchnęła wieść, że na ulicy Kolejowej, koło Glinianek i PZZ-ów, rozbiła się radziecka ciężarówka wojskowa. Do wypadku doszło 15 sierpnia, a informacja dotarła do nas dzień później. Część dzieciarni pobiegła tam sama, ja udałem się w asyście taty. Tam przekonaliśmy się, że rzeczywiście jadąca z kierunku Trzebina ciężarówka czołowo uderzyła w pień przydrożnego drzewa. W wypadku tym miał zginąć piętnastoletni syn dowódcy przemieszczającej się jednostki, który jechał w kabinie kierowcy razem z ojcem, a sześć innych osób zostało rannych. Pamiętam stojącą tam tę uszkodzoną ciężarówkę, jakiegoś radzieckiego oficera i żołnierza z oznaką czołgisty, który nogą starał się poruszyć, wyrwaną z mocowań, przednią oś pojazdu.
Spalenie się wozu strażackiego Nadleśnictwa Człopa
Lato 1992 roku zapamiętane zostanie jako okres katastrofalnej suszy. W gminie Człopa przez 28 dni nie padało, a temperatury sięgały ponad 30 stopni Celsjusza. W dniu 3 lipca w leśnictwie Przelewice spłonęło około 10 hektarów lasu. Podczas akcji gaśniczej ogniem zajął się również wóz strażacki będący własnością Nadleśnictwa Człopa. Płomienie otoczyły samochód, przepalając jednocześnie rozwinięty wąż strażacki. Jego załoga (pracownicy Nadleśnictwa) byli bezsilni. Kierowca, nieżyjący już Zdzisław Szymczak, zdążył tylko zabrać z kabiny bluzę z dokumentami. Strata samochodu była dla Nadleśnictwa bardzo dotkliwa, gdyż ten wóz aktywnie wspierał gaszenie pożarów lasów, współdziałając z wozami (Ochotniczej) Straży Pożarnej. To w tym samym roku w nadleśnictwie Potrzebowice i Wronki spaliło się około 6 tysięcy hektarów lasu.
